Z publicystyką poświęconą filmom jest pewien problem, a mianowicie - brak odzewu. Nie chodzi o to, że dziennikarz, który, na przykład, napisze krytyczną recenzję danego filmu, nie może się zapoznać z opinią twórcy, bo jak wiemy może (vide przypadek reżyserki "Big Love" i redaktora Walkiewicza). Chodzi o to, że o niektórych filmach warto rozmawiać i pozostawienie refleksji o nich jedynie we własnej głowie lub ewentualne napisanie recenzji, nie załatwia sprawy. Niektóre filmy są dziwne, a niektóre tak słabe, że trzeba się tym podzielić z kimś kto je widział i podzieli naszą opinię (bądź wręcz przeciwnie, stanie w opozycji i da tym samym początek ciekawej dyskusji).
Dlaczego o tym pisze? Z dwóch powodów jeden to ankieta, drugi to artykuł o Short Wavesach autorstwa mojego kolegi (polecam zapoznać się z nim przed dalszą lekturą, przynajmniej część poświęconą Oskarowym shortom). Jeśli ktoś będzie się burzył, że się czepiam to od razu uspokajam, nie chodzi o pastwienie się na kimkolwiek. Wiem, że ankiety na zaliczenie robi się jak się robi, bo sam je robiłem. Z kolei w pisaniu o filmach często łatwiej użyć skrótu myślowego czy jakiegoś uproszczenia, żeby dany tekst skończyć, bo rozwodzenie się nad poszczególnymi wątkami mogłoby być raz, że niezrozumiałe, a dwa że nie prowadzące donikąd. Z tym, że w obu przypadkach dotykamy omawianej kwestii. Specyfika filmu jest taka, że warto rozwlekać rozważania o nich, ich odbiór zaś tak różnorodny, że zamykanie czegoś w stwierdzeniu, że coś było dobre, a coś nie, jest trochę naiwne.
Ważną rzeczą, której trzeba się nauczyć jest klarowanie wypowiedzi i stosowanie argumentów. Co z tego, że my zadając pytanie "Czy tłumaczenie tytułów np. Dirty Dancing - Wirujący Seks, jest dla ciebie istotne?" wiemy o co nam chodzi, skoro ja jako ankietowany nie mam pojęcia. Jak można na takie pytanie odpowiedzieć tak lub nie? Zwracam na nie uwagę i czasem wkurzają mnie tłumaczenia, ale czy to o czymś świadczy? Czy wpływa to na mój odbiór filmu na przykład? No niekoniecznie, bo zwykle odnoszę się do oryginalnego tytułu. Poza tym takie "Dirty Dancing" nie jest najlepszym przykładem, bo w ramówkach występuje już pod oryginalnym tytułem. Z kolei bywa i tak, że polskie tłumaczenie, mimo że zupełnie zmyślone wcale nieźle się sprawdza. Jak na przykład przetłumaczylibyście tytuł: "Jack Ryan: Shadow Recruit"? "Rekrut Cienia"? Ma ktoś jakiś pomysł? Dlatego "Teoria Chaosu", na którą zdecydowali się polscy dystrybutorzy, choć ma niewiele wspólnego z filmem, to mniej więcej oddaje z czym mamy do czynienia, a przynajmniej odsyła nas do odpowiedniego gatunku.
Inna sprawa, to przytaczanie własnej opinii. Dla jednych "Helium" to "Obraz piękny i wzruszający", a dla mnie to powielanie pewnych schematów i używanie emocjonalnych chwytów (śmiertelnie chore dziecko) do zjednywania sobie widzów. Z kolei "The Voorman Problem", który dla mojego kolegi jest "typową, brytyjską komedią" (co ma wydźwięk pejoratywny... nie mam pojęcia dlaczego), dla mnie jest najmocniejszym punktem oskarowego zestawienia, o czym już pisałem wcześniej. Nie powiedziałbym też, że 1. jest "nastawiony głównie na treść", bo, znowu, według mnie komponenty były raczej wyważone z większym może nawet naciskiem na formę 2. nie określiłbym go też mianem "epickiego", bo według mnie termin ten można zastosować do produkcji, w których rozmach jest główną wartością, jak choćby w filmach o Śródziemiu czy produkcjach o superbohaterach.
Widać, że rozmowy o filmach nie są tak banalne jak mogłoby się wydawać, a może nawet są to jedne z ważniejszych rozmów jakie przeprowadzamy. Oczywiście przesadzam, ale filmy, stanowią świetny punkt wyjściowy do debat o ogólnym stanie kinematografii, bądź o jakichś problemach, albo po prostu do nerdowskiego powymieniania się poglądami na temat komiksowych adaptacji. Czegokolwiek by nie wybrać, to odbiór filmów jest nastawiony na dyskusję i "wchłanianie ich" donikąd nie prowadzi. Dlatego też zanim zada się jakieś pytanie czy wypowie na temat danej produkcji, warto nie tylko zastanowić się jak mogli ją odebrać inni, ale też po prostu ich o to zapytać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz